Ostatnio znowu od kogoś dostałem link do strony, na której
rzekomo miała znajdować się ankieta niezbędnie potrzebna jakiemuś studentowi do
jego pracy dyplomowej, a na której w rzeczywistości znajdowały się badania
dotyczące rynku usług. Jak już otworzyłem i kiedy się zorientowałem, że ktoś w
bezczelny sposób mnie naciągnął, bym poświęcił swój czas stwierdziłem: Czemu
nie? Czemu nie mam pomóc komuś zarobić trochę grosza? Niestety przy 120 pytaniu,
najpierw strona się zacięła, po czym ja sam się zirytowałem i porzuciłem pomysł
wypełniania tego od początku. A jeśli nawet moje odpowiedzi gdzieś się
zachowały i ktoś chciałby wykorzystać oddane przeze mnie odpowiedzi do badania
rynku, obawiam się, że mu się nie przydadzą, ponieważ standardowo brakowało mi
możliwości odpowiedzi, które zupełnie oddawałby moje odczucia.
I teraz jedno przemyślenie nim przejdę do sedna: dlaczego
ludzie muszą wymyślać takie historie, że jakiś student tego niezbędnie
potrzebuje, zamiast po prostu powiedzieć: Stary potrzebuję Twojej pomocy- chcę
dorobić kasę, weź poświęć mi trochę swojego czasu i wypełnij ankietę składającą
się z 200 pytań. Oczywiście powiedziałbym: Czy Cię po….200 pytań? Po czym
jednak bym usiadł i wypełnił.
Te badania rynku wyzwoliły we mnie pewne przemyślenie, bo o
to nieraz spotykałem się z tym, że jakiś producent samochodów wypuszczał
modele, które miały wbijać się idealnie w potrzeby rynku, a były po prostu
nazbyt optymistycznym odczytywaniem takich badań. Np. kilka lat temu Renault i
Opel zasugerowały się ankietami, z których wynikało, że użytkownicy samochodów
pokroju Audi A6, Mercedesa klasy E i BMW 5, nie chcą już jeździć klasycznymi
sedanami. Podnieceni tym sondażem opracowali i wypuścili samochody, które miały
konkurować w tej klasie i nie były sedanami- mowa tu o Renault Vel Satis i Oplu
Vectrze w wersji Signum (to moja wersja- oficjalnie samochód nazywał się Opel
Signum) i odnieśli tymi modelami spektakularną klęskę.

