Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Daewoo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Daewoo. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 stycznia 2013

niedziela, 10 czerwca 2012

Polacy do zadań specjalnych!


Jak to możliwe, że dwa najładniejsze samochody w swoich klasach zaprojektowali Polacy? Jak to jest możliwe, że wychowani na Polskich blokowiskach, wychowani wśród Kredensów (FSO 125p), Borewiczów (FSO Polonez) i Bolków (FSM 126p), oraz nielicznych przedstawicieli Radzieckiej motoryzacji, oraz bardzo rzadko widywanych samochodów z zachodu, Ci ludzie są aż tak zdolni? Może to tylko przykład na to, że prawdziwy talent może zrodzić się wszędzie, bez względu na otaczającą go przestrzeń. Byłaby to bardzo piękna i romantyczna teoria. A może jednak, jest to dowód na to, że człowiek z tak szarej rzeczywistości, niczym nie ogranicza swojego umysłu i w związku z tym jest w stanie zrobić coś, co wychodzi ponad ramy. Ale, o kim ja mówię? Mówię o Jacku Frohlichu, oraz o Adamie Bazydło.
Jacek Frohlich miał naprawdę bardzo ciężkie zadanie, bo w momencie, gdy rozpoczynał prace nad BMW 5, prawie cała gama samochodów tej Monachijskiej marki były paskudnie groteskowa, po tym jak zaprojektował je  ,,wujek samo zło” projektowania samochodów Chris Bangle. Ten projektant pochodzący z USA (to też jest jakiś oksymoron- projektant z USA) doprowadził do sytuacji, ze niemieckie samochody zaczęły wyglądać, jak niezbyt ładne auta ze Stanów, pamiętam prezentację BMW 7 E65. Tak się patrzyło na ten samochód i człowiek się zastanawiał, czy ten pan zapomniał zaprojektować klapę bagażnika i dopiero na linii produkcyjnej, przypomniał sobie o tym. A wnętrze? Może fanom picia mocnych trunków przypadłoby do gustu, bo wyglądało jak barek. Ja jednak wolę klasyczne rozwiązania, mimo tego że mocnym drinkiem nie pogardzę. Na szczęście opinia publiczna wymusiła na nim stonowanie swoich pomysłów, więc poprzednik projektowanego przez Frohlich BMW 5 nie wyglądał najgorzej, ale i z jego prezentacją były związane kontrowersje. Bo przecież przednie światła wyglądały jak od Daewoo Evandy, jednak z biegiem czasu opatrzył się.

niedziela, 13 maja 2012

Szukamy następcy Matiza! cz.2

W pierwszej części, tego tekstu, poznaliśmy w dużym uproszczeniu historię Matiza, czyli samochodu, który w latach 90-tych zmotoryzował na nowo Polskę, oraz kilku przedstawicieli innych marek, które pretendowały do miana Matiza- na miarę XXI w. Niestety nieudanie. Chcąc zapoznać się z pierwszą częścią tekstu, zapraszam do archiwum, a teraz przejdziemy do pozostałych pretendentów, którzy chcieliby zostać nowym Matizem.
Włoski Matiz- podejście drugie
Wśród nich mamy świeżo debiutującą w tej klasie Pandę II, która tym razem chce być tak słodka, kochana i piękna, że niemal wygląda groteskowo, gdy w kolejnych elementach nadwozia znajdujemy odwołania do kwadratu z zaokrąglonymi rogami (o zgrozo- nawet zegary mają taki kształt, kierownica, przyciski na niej, przyciski od klimatyzacji, AAAAAAAA!!!!). W dodatku, w reklamie telewizyjnej widzimy szczelinę na torebkę (czym Fiaty od lat plusują u Pań) w desce rozdzielczej, wypchana pluszowymi misiami. Szczerze mogę wyrazić jedno tylko zdanie, kryzys tożsamości we Fiacie, uważam za godnie reprezentowany, przez ten model. Tak naprawdę nie ma odwołań, do innych modeli marki, wyznacz on nowe standardy w dziedzinie designu Fiata, czyli jak każdy kolejny model, a standardy zaistniałe w Pandzie II, napawają mnie tylko negatywnymi skojarzeniami. Co ciekawego w samochodzie? Silnik 0.9 turbo- który brzmi naprawdę ciekawie, niczym mały ratlerek, kiedy warczy, choć przypomina też odrobinę dźwięk Fiata 126p. Moim zdaniem, znacznie ciekawszą wersją Pandy, jest droższa Lancia Ypsylon, jednak jak na ,,Markę Premium Fiata” ( to też jest jakaś kuriozalny związek frazeologiczny) przystało, musimy dysponować grubszym portfelem. Za to dostajemy znacznie bardziej dopracowany stylistycznie samochód, który naprawdę może się podobać, zwłaszcza jeśli ma tablicę rejestracyjną ,,DO GAROW”.

wtorek, 8 maja 2012

Szukamy następcy Matiza! Cz.1

Matiz, samochód, który zrewolucjonizował pojęcie samochodów segmentu A, w którym to do momentu wejścia go do sprzedaży jedyną słuszną koncepcja nadwoziową był 3-drzwiowy hethback. Projekt stworzony przez Giorgio Gugarro, dla Fiata pod nazwą Cinquecento Lucciola, mający stanowić następcę Cinquecento, odrzucony przez Fiata, ponieważ obecny model sprzedawał się dobrze, ,,a poza tym, kto będzie chciał kupić samochód segmentu A, z pięciorgiem drzwi?”. 
Historia Koreańczyka
Jednak pewna Koreańska firma motoryzacyjna, cierpiąca na brak dobrego designu, oraz kryzys tożsamości odkupiła ,,kamień odrzucony przez budujących” i zrobiła z niego kamień węgielny swojej sprzedaży na lata. Wyobraźcie sobie miny Włochów, gdy okazało się, że Matiz jest hitem rynkowym! Matiz mimo swojej prostej konstrukcji opartej jeszcze na Tico (a jak wiemy Tico, oparte jest na konstrukcji Suzuki Alto) bił rekordy sprzedaży. To, co zdaniem Fiata było absurdem- 5-cio drzwiowe nadwozie w tej klasie- okazało się czymś, czego klienci właśnie potrzebują, dodatkowo dość nowoczesny design, jak na owe czasy i Daewoo Matiz stał się koszmarem Fiata, na kilka dobrych lat. Przypominacie sobie lata 90? Kiedy już na ulicach Matizy zaczęły stanowić, równą potęgę jak Maluchy. 
Samochód był dość tani, a oferował w przeciwieństwie choćby do produkowanego jeszcze wtedy Malucha, pięcioro drzwi. Więc dla ubogich Polaków, z wielodzietnymi rodzinami stał się tym, czym obecnie są wszelkiej maści vany. W tym ubogim, poszkodowanym, poniszczonym przemianami świecie, Matiz był wyznacznikiem swoistego luksusu (no oczywiście nie dla Pana Waldemara ,,Pee”- i nie chodzi mi o Pawlaka;)) i odebrał sporą rzeszę klientów Fiatowi, który nadal uparcie sikał pod wiatr i który nadal oferował Cinquecento, jednak po gruntownym face liftingu i pod nazwą Seicento. Jednak spadek zainteresowania tym samochodem był tak drastyczny, że Fiat w pośpiechu postanowił wprowadzić do sprzedaży konkurenta dla Matiza.