Każdy uwielbia, kiedy samochód sprawia przyjemność. Jedni uwielbiają szybko pokonywać zakręty i wtedy doceniają świetną trakcję, brak pod, lub nadsterowności, niski środek ciężkości, inni uwielbiają nowinki technicznie, nawigacje, radary zmuszające samochód do hamowania przed przeszkodami na drodze, asystentów cofania, lub jak w najnowszym MINI system przyznający punkty za dobre pokonywanie zakrętów, lub po prostu bycie fajnym. Jeszcze inni uwielbiają, kiedy samochód jest pojemny, a ja coraz częściej doceniam samochód wtedy, kiedy jest wszechstronny i nie chodzi tu o wszechstronność ujętą w kwestii pojemności bagażniki, lub możliwości aranżacji wnętrza, a raczej chodzi mi o to, by można używać samochód w każdych warunkach czy to pogody, czy to drogowych. I na tym można by zakończyć mój wpis, bo przecież, czy jest jakiś problem by znaleźć taki samochód, by wybrać spośród wielu samochodów reklamowanych, jako przyjaciele „miejskiej dżungli”? Nie! Przecież są na rynku auta pokroju Nissana Quaschqaia, Forda Kugi, albo Suzuki SX4 i wiele, wiele innych, ale czy tak naprawdę można byłoby je wykorzystać np. na polnej drodze, która rozmarzła po ostrej zimie? Albo na drodze, na której utworzyły się zaspy? Pewnie można by spróbować, ale zastanówmy się, czy przejechalibyśmy nimi przez orankę na polu? Nie bardzo! Dlaczego? Dla tego, że są zbyt drogie, zbytnio ich szkoda, a co więcej po prostu często nie są one wyposażone w napęd na cztery koła, a nie wspomnę już o takim czymś, co nazywa się blokadą mechanizmu różnicowego (dla osób, które nie wiedzą, do czego to służy, ani co to jest i z czym to się je, zapraszam do linku do Wikipedii), ale mam na to radę. Niedawno przypomniałem sobie o tym samochodzie i chciałbym się nim zająć, to Fiat Panda Cross 4x4.
wtorek, 26 marca 2013
czwartek, 21 lutego 2013
Z inicjatywy koncernu Volkswagen...
Odrobina przyjemności i zabawy jeszcze nikomu nie zaszkodziła :]
wtorek, 19 lutego 2013
I stało się!
Dotychczas fascynowaliśmy się różnymi
markami samochodów, ale nigdy nie Chińskimi markami. Wystarczy powiedzieć, że
jeszcze 20 lat temu Chiny praktycznie nie miały żadnej marki. Później miały
samochody z blachy cieńszej od papieru do drukarki, które udawały znane modele
ze starego kontynentu, oraz ze stanów zjednoczonych i były w dodatku bardzo
niebezpieczne, a teraz ku mojemu zaskoczeniu piszę notkę o czymś, co powstało
przy udziale kapitału i technologii Chińskiej. A mowa tu o marce Qoros, która
jest kooperacją Izraelsko-chińską i która dobija się do rynku Europejskiego,
ale co ciekawe, auta zaprezentowane przez tą markę wyglądają…bardzo ładnie. Co więcej, są zgrabnie i nie można im zarzucić, że naśladują kogoś, jak to chińska motoryzacja
miała w zwyczaju, a w dodatku Qorosy
wypracowują swój indywidualny styl, który mi oglądając pierwsze zdjęcia się
podoba. I to jest zdumiewające!


Za design samochodów tej izraelsko-chińskiej marki
odpowiedzialny jest człowiek który stworzył projekt pierwszej generacji (BMW)
MINI. Samochody wyglądają na ukończone i przemyślane, bo wcześniejsze projekty Chińskie wyglądały trochę jak zabawki ze straganu, odlane z plastiku karykatury samochodów, natomiast, to wygląda całkiem zgrabnie.
Qoros zaprezentował 3 auta. Sedana, kombi, oraz hatchbacka, o
podwyższonym nadwoziu i z napędem wszystkich kół. Ten ostatni wykorzystuje
silnik spalinowy, by napędzać przednie koła i silniki elektryczne do napędu
tylnej osi. Zaskakujące jest to, że Chiny w okresie 20 lat potrafiły zbudować
coś, co wygląda tak, nie mając wcześniej żadnego zaplecza motoryzacyjnego.
Europie i Stanom dojście do obecnego poziomu zajęło prawie 100 lat, na tym tle Koreańczycy wydawali się dotychczas, niezwykle szybcy i zdeterminowani, a ostatnio Hyundaye i Kie podbijają świat kiedy jeszcze jakiś czas temu śmiano
się z nich.
A teraz pomyślmy, jeśli Chiny w 20 lat zbudowały Qorosa, to
co będzie za kolejnych 20? Obawiam się, że niedługo będziemy się podniecali w
większości Chińskimi wozami, a Europejczycy będą jedynie uzupełnieniem gamy ich
aut na rynku.
wtorek, 29 stycznia 2013
20 000 PLN na samochód? Mateusz wybiera:
Zgadzam się z Runnerem, który na hasło 20 tys. PLNów
powiedział, że nie chodzi o auto idealne, a o samochód, który Tobie właśnie, w
tym momencie odpowiada (to nie jest cytat, a moja luźna interpretacja jego
słów). Segment samochodów używanych w cenie ok 20 tys. zł jest jednym z najpopularniejszych
i równocześnie najliczniejszych na rynku, a przede wszystkim jednym z
najbardziej przystępnych cenowo dla klientów. Dlaczego? Bo można w nim wybierać
i spotkać najróżniejsze pojazdy, nowsze starsze, sedany, kombi, sportowe coupe.
Za 20 tys. zł można już kupić używane MINI, pierwszej generacji od BMW. Ale nie
o tym samochodzie chciałbym napisać. Moją obecną potrzebą, oraz moim kryterium
w tym momencie życia, w którym się znajduję jest wszechstronność auta. Dlatego
poleciałbym auto ze wszech miar wszechstronne, przestronne i praktyczne: Land Rovera Discovery II, produkowanego w latach 1999- 2004.
KOMFORT:
Podstawową zaletą tego samochodu jest to, że ma klasyczny
napęd na 4 koła, reduktor i REALNE a nie, urojone właściwości terenowe.
Sam samochód wizualnie nie różni się w znaczącym stopniu od
swojego poprzednika Discovery pierwszej generacji, ale to wszystko tylko
pozory. W rzeczywistości jego nadwozie wydłużyło się o 18 cm, a mechaniczna
blokada centralnego dyferencjału zastąpiona została elektronicznymi pomocnikami.
Co istotne to fakt, że nie pogorszyły one zdolności terenowych samochodu.
piątek, 25 stycznia 2013
Motoryzacyjny dowcip
A Wy do jakiego samochodu byście w życiu nie wsiedli? Czekam na komentarze!
(obrazek wykopany na jebzdzidy.pl)
(obrazek wykopany na jebzdzidy.pl)
wtorek, 22 stycznia 2013
Nuuuuuuda
Patrzę na nową Corvettę i......cóż nuda, nuda. nuda. Ktoś napisał że zbyt dużo czerpie z nowego Dodga SRT Vipera, wystarczy popatrzeć, szczególnie od frontu i z półprofilu i....trudno temu zaprzeczyć. Jednak patrząc na nowe reflektory Corvette, można też doszukać się podobieństwa do tych stosowanych w obecnych Ferrari, szczególnie tych z F12 Berlinetta. A zresztą- sami popatrzcie i oceńcie: przewrażliwienie, czy może faktycznie coś w tym jest?
poniedziałek, 21 stycznia 2013
20 000 PLN na samochód? Runner wybiera:
Rzuciliśmy hasło: 20 000 PLN, jaki samochód możemy mieć w takiej cenie? Nowy czy używany?Padły różne propozycje, ja sam miałem problem ze wskazaniem jednej. Ale nie chodzi o samochód idealny, tylko o taki który odpowiada naszym temperamentom, oczekiwaniom, a może przede wszystkim potrzebie chwili. Dzisiaj moja propozycja. Dla kogo? O tym na końcu.
W ocenie przyjąłem trzy kryteria:
*Komfort
*Ekonomia
*Styl
Moja propozycja to:
RENAULT Laguna II ph II Initiale Paris (Grandtour)
produkowana w latach 2005 – 2007
KOMFORT
Atutem modelu jest bezpieczeństwo, auta marki są obecnie jednymi z najbezpieczniejszych na świecie, producent oferuje nawet własnej konstrukcji foteliki Kiddy Easyfix, które dodatkowo chronią dzieci. Najwyższe noty w testach NCAP i świadectwa bezpieczeństwa. Komfort podróżowania samochodem bezpiecznym jest specyficzny. Nie wiadomo jak działa. O ile system trakcyjny ESP, czy korekty hamowania ABS można sprawdzić na śniegu itp. , to jak sprawdzić bezpieczeństwo? Widziałem kilka wypadków z udziałem mniejszej siostry Megane oraz testy TopGear. To mi wystarczy, aby odprężyć się w czasie podróży. W Renault jest lepiej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










