Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wóz Drzymały. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wóz Drzymały. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 kwietnia 2013

BeBop metodą na ratunek Renault?

Ludzie w Renault są idiotami! Nic innego mi go głowy nie przychodzi! Sprzedaż im spada, Laguna się nie sprzedaje, Koleos też nie, Megane nie tak jak zakładali, Twingo leży i kwiczy. Jedynie ostatnio Clio podźwignęło wyniki finansowe, a francuzi idą za ciosę i odnawiają całą gamę utrzymując podobną stylistykę. Po nieudanych modelach takich jak VelSatis (umówmy się, był on porażką- absolutnie i nie podważalnie, a już to, co ja o nim sądzę niech pozostanie moją tajemnicą), oraz Avantimie, przydałby się tej Francuskiej marce jakiś zastrzyk w postaci, dwóch, trzech rewelacyjnie się sprzedających modeli. A tu się okazuje, że w momencie debiutu Kangoo drugiej generacji panowie w Renault znowu sobie popłynęli i wymyślili, że na bazie tego dostawczaka będą budowali samochód mogący konkurować z Citroenem DS3, albo Fiatem 500. Jednak jakoś im to nie wyszło w efekcie, czego powstało Kangoo BeBop, które wygląda raczej jak konkurent Seicento Brush, albo Opla Agili nJoy.

wtorek, 9 kwietnia 2013

3986 KM w jednej notce, czyli historia o tym, jak McLaren stworzył samochód...i konkurencja też!


UWAGA! W notce występują najgorętsze nazwy ostatniego sezonu! Przed przeczytaniem radzimy sprawdzić wytrzymałość serca, podniesione ciśnienie gwarantowane!


Czy to, że ktoś ma muskuły w naszych czasach robi wrażenie? Możliwe, ale nie na wszystkich. Czy to, że auto ma ponad 900 KM robi na fanach motoryzacji wrażenie? Owszem! Ale co jeśli, design samochodu mówi coś zupełnie innego? Wręcz sugeruje: „cześć jestem jakąś tam polską firmą chcącą wyprodukować super samochód”. Brak mu muskułów, brak powiedzenia: hej…jestem szybki, mocny i wiem, co tu robię.  Nie mówię, żeby było to ostentacyjne. Taki samochód powinien być i elegancki i muskularny, ale nie może wyglądać jak rozjechana żaba na asfalcie, a tak jest w przypadku McLarena P1. 

sobota, 30 marca 2013

Smutek...


Kiedy zobaczyłem po raz pierwszy samochód, o którym będzie mowa, pomyślałem sobie: ,,Może dobrze, że nie wszedł do produkcji, bo byłby gwoździem do trumny Saaba”, ale teraz tę pewność zmąciło trochę pojawienie się BMW 3GT na rynku. A o jakim samochodzie mowa? O zaprezentowanym właśnie, następcy Saaba 9-3, który miał uratować Szwedzką markę od bankructwa, a który to nie doczekał się premiery, w trakcie życia owej marki. Na samym początku kilka uściśleń- Saab żyje, prawa do nazwy i spuścizny po marce przejęli Chińczycy, jak łatwo się domyślać. Niestety nie mają oni praw do logo z gryfem, które Saab dzielił od lat ze Scanią, a ta jest obecnie własnością koncernu Volkswagena i to właśnie Chińczycy ujawnili zdjęcia opracowywanego pod koniec żywota Saaba (tego prawdziwego) modelu 9-3, skąd to wiadomo? Przez brak właśnie logo- jest jedynie charakterystyczny napis SAAB. Jako ciekawostkę, nadmienię również, że model 9-3 będzie produkowany w Chinach, w dodatku z silnikiem….elektryczny. Stylistyka się nie zmieniła, ale będzie to generacja, którą znamy z naszych ulic i która mimo upływu czasu, nadal wygląda całkiem nieźle. I tu pojawia się moja wątpliwość, bo następca 9-3 miał mieć nadwozie hatchback, podobne nadwozie miała pierwsza generacja dziewięć-trójki i było to od lat charakterystyczne nadwozie tego skandynawskiego producenta. Określano ja mianem coupe-kombi, jednak w segmencie, o którym mówimy, takie auta nie cieszą się popularnością, stąd dziwi ryzykowne posunięcie marki, która w owym czasie stała nad przepaścią bankructwa. Czyżby tym modelem chcieli zrobić krok w przód, krok w przepaść? 

wtorek, 26 marca 2013

Fun, Fun, Fun. Auto dla zabawy!


Każdy uwielbia, kiedy samochód sprawia przyjemność. Jedni uwielbiają szybko pokonywać zakręty i wtedy doceniają świetną trakcję, brak pod, lub nadsterowności, niski środek ciężkości, inni uwielbiają nowinki technicznie, nawigacje, radary zmuszające samochód do hamowania przed przeszkodami na drodze, asystentów cofania, lub jak w najnowszym MINI system przyznający punkty za dobre pokonywanie zakrętów, lub po prostu bycie fajnym. Jeszcze inni uwielbiają, kiedy samochód jest pojemny, a ja coraz częściej doceniam samochód wtedy, kiedy jest wszechstronny i nie chodzi tu o wszechstronność ujętą w kwestii pojemności bagażniki, lub możliwości aranżacji wnętrza, a raczej chodzi mi o to, by można używać samochód w każdych warunkach czy to pogody, czy to drogowych. I na tym można by zakończyć mój wpis, bo przecież, czy jest jakiś problem by znaleźć taki samochód, by wybrać spośród wielu samochodów reklamowanych, jako przyjaciele „miejskiej dżungli”? Nie! Przecież są na rynku auta pokroju Nissana Quaschqaia, Forda Kugi, albo Suzuki SX4 i wiele, wiele innych, ale czy tak naprawdę można byłoby je wykorzystać np. na polnej drodze, która rozmarzła po ostrej zimie? Albo na drodze, na której utworzyły się zaspy? Pewnie można by spróbować, ale zastanówmy się, czy przejechalibyśmy nimi przez orankę na polu? Nie bardzo! Dlaczego? Dla tego, że są zbyt drogie, zbytnio ich szkoda, a co więcej po prostu często nie są one wyposażone w napęd na cztery koła, a nie wspomnę już o takim czymś, co nazywa się blokadą mechanizmu różnicowego (dla osób, które nie wiedzą, do czego to służy, ani co to jest i z czym to się je, zapraszam do linku do Wikipedii), ale mam na to radę. Niedawno przypomniałem sobie o tym samochodzie i chciałbym się nim zająć, to Fiat Panda Cross 4x4. 

wtorek, 19 lutego 2013

I stało się!

Dotychczas fascynowaliśmy się różnymi markami samochodów, ale nigdy nie Chińskimi markami. Wystarczy powiedzieć, że jeszcze 20 lat temu Chiny praktycznie nie miały żadnej marki. Później miały samochody z blachy cieńszej od papieru do drukarki, które udawały znane modele ze starego kontynentu, oraz ze stanów zjednoczonych i były w dodatku bardzo niebezpieczne, a teraz ku mojemu zaskoczeniu piszę notkę o czymś, co powstało przy udziale kapitału i technologii Chińskiej. A mowa tu o marce Qoros, która jest kooperacją Izraelsko-chińską i która dobija się do rynku Europejskiego, ale co ciekawe, auta zaprezentowane przez tą markę wyglądają…bardzo ładnie. Co więcej, są zgrabnie i nie można im zarzucić, że naśladują kogoś, jak to chińska motoryzacja miała w zwyczaju,  a w dodatku Qorosy wypracowują swój indywidualny styl, który mi oglądając pierwsze zdjęcia się podoba. I to jest zdumiewające!




Za design samochodów tej izraelsko-chińskiej marki odpowiedzialny jest człowiek który stworzył projekt pierwszej generacji (BMW) MINI. Samochody wyglądają na ukończone i przemyślane, bo wcześniejsze projekty Chińskie wyglądały trochę jak zabawki ze straganu, odlane z plastiku karykatury samochodów, natomiast, to wygląda całkiem zgrabnie.
Qoros zaprezentował 3 auta. Sedana, kombi, oraz hatchbacka, o podwyższonym nadwoziu i z napędem wszystkich kół. Ten ostatni wykorzystuje silnik spalinowy, by napędzać przednie koła i silniki elektryczne do napędu tylnej osi. Zaskakujące jest to, że Chiny w okresie 20 lat potrafiły zbudować coś, co wygląda tak, nie mając wcześniej żadnego zaplecza motoryzacyjnego. Europie i Stanom dojście do obecnego poziomu zajęło prawie 100 lat,  na tym tle Koreańczycy wydawali się dotychczas, niezwykle szybcy i zdeterminowani, a ostatnio Hyundaye i Kie podbijają świat kiedy jeszcze jakiś czas temu śmiano się z nich.




A teraz pomyślmy, jeśli Chiny w 20 lat zbudowały Qorosa, to co będzie za kolejnych 20? Obawiam się, że niedługo będziemy się podniecali w większości Chińskimi wozami, a Europejczycy będą jedynie uzupełnieniem gamy ich aut na rynku. 

wtorek, 29 stycznia 2013

20 000 PLN na samochód? Mateusz wybiera:

Zgadzam się z Runnerem, który na hasło 20 tys. PLNów powiedział, że nie chodzi o auto idealne, a o samochód, który Tobie właśnie, w tym momencie odpowiada (to nie jest cytat, a moja luźna interpretacja jego słów). Segment samochodów używanych w cenie ok 20 tys. zł jest jednym z najpopularniejszych i równocześnie najliczniejszych na rynku, a przede wszystkim jednym z najbardziej przystępnych cenowo dla klientów. Dlaczego? Bo można w nim wybierać i spotkać najróżniejsze pojazdy, nowsze starsze, sedany, kombi, sportowe coupe. Za 20 tys. zł można już kupić używane MINI, pierwszej generacji od BMW. Ale nie o tym samochodzie chciałbym napisać. Moją obecną potrzebą, oraz moim kryterium w tym momencie życia, w którym się znajduję jest wszechstronność auta. Dlatego poleciałbym auto ze wszech miar wszechstronne, przestronne i praktyczne:  Land Rovera Discovery II, produkowanego w latach 1999- 2004.
KOMFORT:
Podstawową zaletą tego samochodu jest to, że ma klasyczny napęd na 4 koła, reduktor i REALNE a nie, urojone właściwości terenowe.
Sam samochód wizualnie nie różni się w znaczącym stopniu od swojego poprzednika Discovery pierwszej generacji, ale to wszystko tylko pozory. W rzeczywistości jego nadwozie wydłużyło się o 18 cm, a mechaniczna blokada centralnego dyferencjału zastąpiona została elektronicznymi pomocnikami. Co istotne to fakt, że nie pogorszyły one zdolności terenowych samochodu.

piątek, 25 stycznia 2013

wtorek, 22 stycznia 2013

Nuuuuuuda

Patrzę na nową Corvettę i......cóż nuda, nuda. nuda. Ktoś napisał że zbyt dużo czerpie z nowego Dodga SRT Vipera, wystarczy popatrzeć, szczególnie od frontu i z półprofilu i....trudno temu zaprzeczyć. Jednak patrząc na nowe reflektory Corvette, można też doszukać się podobieństwa do tych stosowanych w obecnych Ferrari, szczególnie tych z F12 Berlinetta. A zresztą- sami popatrzcie i oceńcie: przewrażliwienie, czy może faktycznie coś w tym jest?

wtorek, 15 stycznia 2013

Trójząb Zobowiązuje

Nowe Maserati Ouattroporte nieco przerażało fanów marki i wszystkich tych, którzy zakochali się w jego poprzedniku, oraz brzmieniu jego jednostek napędowych (szczególnie silnika 4,7). Skąd to przerażenie? Bo powstaje w kooperacji z Chryslerem i dla tego, że miało otrzymać zupełnie nowe jednostki napędowe (filozofia Ferrari jest taka, że do Maserati przeważnie trafiają silniki z Maranello, ale te, które już w stajni spod znaku czarnego rumaka przechodzą na emeryturę- 4,7 między innymi było taką konstrukcją), ale śpieszę uspokoić wszystkich fanów. Nowe Quattroporte wygląda równie niesamowicie, jak poprzednik! A co najważniejsze, Włosi najwyraźniej nie są przekonani, do panującego trendu na czterodrzwiowe coupe i dlatego, ich limuzyna zachowała klasyczne proporcje trójbryłowego sedana. Wprawdzie, pojazd zdolny konkurować z Mercedesem CLSem również jest przewidziany, ale jako osobny projekt, w dodatku mniejszy od flagowej limuzyny. A jeśli chodzi o brzmienie silników: na dwu minutowym filmiku promującym Maserati Quattroporte słychać, że nie jest to 4,7, ale też brzmi bardzo ładnie, zresztą obejrzyjcie sami:

Dla porównania, filmik na którym doskonale słychać brzmienie jednostki 4,7 (20 s.)


Jak wam się podoba nowe Quattroporte? Czekam na komentarze! A dla wszystkich ciekawych zestawienie 10 najlepszych dźwięków silników Wozu Drzymały

piątek, 11 stycznia 2013

Nie oceniaj samochodu po...



rysunkach patentowych. Jakiś czas temu z urzędu patentowego wypłynęły zdjęcia Renault Captur, małego crossovera, który wbija się w najnowszy trend budowania podwyższonych i uterenowionych aut segmentu B. Od sukcesu Suzuki SX4 i bliźniaczego Fiata Sedici, a później Nissana Juke, wszyscy producenci zapragnęli posiadać takowy pojazd, w swojej ofercie. I tak kilka dni temu pojawiły się pierwsze zdjęcia Peugeota 2008, zbudowanego na bazie 208, a dziś Renault prezentuje oficjalnie małego Captura. Co ciekawe o ile na rysunkach patentowych, auto nie wyglądało zbyt dobrze to na pierwszych fotografiach prezentuje się równie zachwycająco jak nowe Clio. A jeśli Clio na fotkach wygląda zachwycajaco, a w rzeczywistości zniewalajaco, to jest nadzieja że i z uterenowionym bratem też tak będzie.



Pan Hilary zgubił swoje okulary

Jednak ta historia nie kończy się happy endem, bo okulary możemy odnaleźć już jedynie w zarysie świateł LED, który przypomina, iż kiedyś w tym miejscu, gościły dwa osobne reflektory. Słynny okularnik, czyli Mercedes klasy E, już nie ma i prawdopodobnie nie będzie miał, podwójnych reflektorów zwanych okularami. Więc Okularnik już nie jest Okularnikiem. Co więcej wygląda on teraz bardzo dynamicznie i w dodatku bardzo młodo. Każda wersja zyskała osobną stylistykę zderzaka, w przypadku sedana i kombi zniknęło w dodatku przetłoczenie nad tylnymi kołami w stylu neo retro. Coupe i kabriolet mają bardziej dynamiczny kształt reflektorów i charakterystyczne przetłoczenie na profilu. Wyraźnie widać że Mercedes nie chce być marką kojarzoną z emerytami i chce poważnie zagrozić BMW i Audi, którzy już dawno postawili na mniej konserwatywnych odbiorców. 
Wisienką na torcie jest wersja AMG, która teraz oferuje 557 KM i moment obrotowy rzędu 720 Nm, a co więcej ma napęd na cztery koła.
Obejrzyjcie sobie galerię i piszcie co o tym sądzicie w komentarzach. 

środa, 9 stycznia 2013

Sposób na Yeti, czyli Skoda Yeti 2,0 TDi Test

W pierwszym momencie kiedy, debiutowała Skoda Yeti byłem pełen euforii, pierwsze jej spotkania na drodze, pierwsze zaglądanie przez szybę do środka tej Czeszce, robiło na mnie pozytywne wrażenia. Byłem pod wrażeniem tego designu, który przypominał mi nieco, samochód poskładany z klocków LEGO. Jednak późniejszy kontakt z innymi samochodami pokroju Yeti, a w szczególności z mniejszą Kią Soul uświadomił mi, że Yeti stoi w rozkroku i nie bardzo wie, na co się zdecydować. Bo tak naprawdę, czy ten samochód chce być fajnie wyglądającym autem dla młodych (patrząc z zewnątrz), czy może uderza do sentymentów typowych klientów Skody (patrząc na wnętrze), dodatkowo oferując mu, jakże cenne we współczesnych czasach, złudzenie offroadowości. To niezdecydowanie jest obecne w całym samochodzie i odrobinę psuje mi obraz całego auta.


sobota, 29 grudnia 2012

I świat zadrżał!

Bo oto od jakiegoś czasu, zaczęto publikować zdjęcia szpiegowskie nowego Mini Coopera, który ma zadebiutować w 2013 roku. Mimo faktu widać, iż auto po raz kolejny urosło (wydłużyło się i poszerzało, choć dach znajduje się niżej, lub na poprzedniej wysokości) mimo, że producent zapowiadał, że nowe MINI będzie mniejsze, oraz że rewolucji nie będzie. Ale oto wszyscy fani otworzyli ze zdumieniem oczy, spoglądając na szpiegowską fotografię wnętrza, pytając: gdzie jest wielki prędkościomierz? Bo co widzimy na zdjęciu- lepsze materiały rodem z BMW, co może świadczyć, iż MINI po raz kolejny będzie wyznaczało trendy w klasie „mini premium”, do której próbuje ostatnio wejść sporo producentów. Mamy kierownicę z nowej trójki i siedzenia z wysuwanym siedziskiem i bardzo dobrze, bo są to wygodne gadżety. Widzimy nowe przełączniki na panelu centralnym, choć w starym stylu tych z samolotów. A okrągłe nawiewy powietrza przy prędkościomierzu, teraz są bardziej kwadratowe, ale właściwie: czy to, co znajduje się na środku jest prędkościomierzem? Ciężko powiedzieć, bo na środku w okrągłej ramce widzimy- ekran.

niedziela, 23 grudnia 2012

Czy stare samochody były niebezpieczne? Przykład Volvo

Oto przykład Volvo, jak myślicie ile potrzeba kraks z jego udziałem by go doszczętnie zniszczyć, tak by nie można nim jeździć? Zobaczcie to koniecznie!




piątek, 14 grudnia 2012

Pierwsze takie MINI w historii

Nie wiem jak Wy, ale ja jestem dość umiarkowanym entuzjastą nowych MINI. O ile ten w wersji hatchback mi odpowiada, o tyle wszelkie wariacje na jego temat, mogą być dla niektórych przesadą. Jednak jeśli ktoś jest wiernym fanem marki MINI, dokładnie wczytując się w jej historię znajdzie przodków dla takich modeli jak: Clubman, Coupe (i jeśli Roadstera potraktujemy jako coupe bez dachu, to można i dla niego znaleźć historyczny odnośnik), jak i dla kontrowersyjnego Countrymana. Ale Mini idzie dalej i prezentuje Countrymana w wersji "coupe", a o tym modelu można śmiało powiedzieć, że jest to pierwsze takie mini w historii. MINI Paceman nie ma żadnego odniesienia do historycznych przodków i w zasadzie, może zagrozić podstawowemu modelowi, bo jest większe, oferuje więcej miejsca z tyłu, ma większy bagażnik, oraz może być wyposażony w napęd na cztery koła. Poza tym nie wygląda aż tak źle. Co więcej MINI poddało go seryjnemu tuningowi John Cooper Works, dzięki czemu ów pojazd może rozpędzać się do setki w 6,9 s. i oferuje moc na poziomie 218 KM.






Ale pytanie do Was: czy dalszy rozwój palety samochodów marki MINI ma sens istnienia? Bo nawet ja, jako fan marki, mam co do tego spore wątpliwości...

środa, 12 grudnia 2012

Octavia III jak iPhone

iPhone zaznaczył swoją obecność w całym świecie i to podobno Apple, wywołało modę na białe samochody, sami również mieli plany stworzenia iCar, ale póki co, stoją one w miejscu. Jednak dla producentów samochodów, którzy często w swoim designie mnożyli niepotrzebne dodatki, iPhone ze swoim minimalizmem stał się wyznacznikiem nowego stylu, a najlepszym przykładem minimalistycznego designu jest nowa Skoda Octavia trzeciej generacji właśnie zaprezentowana całemu światu. I o ile jest to rozwinięcie designu zaprezentowanego już w Rapidzie, o tyle jest ona dużo bardziej zgrabna i dużo lepiej wykonana, zaprojektowana i wykończona. Spójrzcie tylko na to zdjęcie z profilu auta- toż to jeden z nielicznych samochodów z tak idealnymi proporcjami! W końcu Octavia wygląda jak sedan a nie jak liftback. Spójrzcie na wnętrze: w końcu nie wygląda jak groszy brat Golfa, a równie dobrze jak to z VW, oby jeszcze Skoda zrezygnowała z tego obleśnego podświetlania na zielono instrumentów pokładowych. I muszę przyznać, że ów minimalizm w wyglądzie Octavii III bardzo mi się podoba, choć zdaję sobie z tego sprawę, że model prezentowany na zdjęciach to najbogatsza możliwa wersja wyposażeniowa, a Octavie, które będą w większości jeździły po naszych drogach i będą biły kolejne rekordy prędkości, jako auta przedstawicieli handlowych, będą się od tego znacznie różniły.



A co wy sądzicie o nowym wydaniu popularnej Czeszki? Czekam na komentarze!