Ostatnio koleżanka z Banku, kupowała samochód i przeglądając
liczne ogłoszenia internetowe i pomagając jej w wyborze, postanowiłem napisać
kilka porad, które mają pomóc wybrać najbardziej wartościowe ogłoszenia. Nie
gwarantuje to, ze samochód będzie świetny, ale zwiększy prawdopodobieństwo, że
jeśli wybierzemy się obejrzeć auto, będzie ono zbliżone do opisu.
Jak wiadomo w Internecie może ogłaszać się każdy, a
samochody w nim sprzedawane, nie zawsze są przykładem „idealnych”. Jednak jak
zrobić, by nie marnować swojego czasu szukając „okazji”? Bo tak naprawdę zakup
samochodu, to jest wojna- wojna pomiędzy sprzedającym a kupującym- tak trzeba na
to patrzeć, więc musimy zamienić się w detektywa, taktyka, stratega i
wojownika. Ale na początek.
Wchodzimy na portal internetowy i...... na co warto zwrócić uwagę?
Nasza Gosia ma dziś urodziny! Tak, tak w mój ulubiony dzień- Piątek Trzynastego.
Życzymy jej wszystkiego co najlepsze, dużo benzyny, zapachu spalonej gumy i samych świetnych notek, tak by nadal jej teksty, biły rekordy poczytalności.
Andrzej Borowczyk (czasami strasznie denerwujący, podczas
transmisji F1, Porsche Super Cup i innych) często powtarza zdanie, że niektórzy
dziennikarze uważają Fernando Alonso, za najlepszego kierowcę świata. Jest to o
tyle drażniące, że mam wrażenie- oglądając wyścig, iż owi „niektórzy
dziennikarze” ogranicza się wyłącznie do „Andżeja” i współkomentującego Maurycego
Kochańskiego. Co warto podkreślić, ci „dziennikarze” motoryzacyjni, jakby
zapominali, że w stawce jeździ nadal człowiek, który na swoim koncie ma
większość rekordów w F1, oraz że „najlepszy kierowca świata” nie ogranicza się tylko,
do najlepszego kierowcy w F1, a do człowieka o wszechstronnych umiejętnościach.
Moim zdaniem taką osobą jest……….Sebastien Loeb. Kierowca, który zdominował w
ostatnich latach WRC, przez co ta dziedzina sportu stała się tak nudna jak F1
podczas dominacji Schumachera. Praktycznie wszędzie gdzie się zaprezentuje Loeb,
to tylko z najlepszej strony. Pamiętam, gdy Red Bull udostępnił mu, na testach
przedsezonowych, swój bolid i wszyscy kierowcy z rozdziawionymi buziami, patrzyli
jak kręci świetne czasy i zawstydza, co niektórych mimo tego, że był to jego
debiut w bolidzie. Co więcej, ostatnie X Games w Los Angeles wygrał też Loeb, a
są to zawody Rally Crossu, a nie typowa potyczka WRC. Obejrzałem kilka sesji X
Games z tego roku i każdą, w której startował Loeb, wygrywał już na pierwszym zakręcie,
dzięki świetnemu wyborowi toru jazdy, nawet wtedy, gdy spóźniał start. A może
warto byłoby go ściągnąć do F1. Uważam, że to świetny pomysł by wystartował w
kilku wyścigach.
Przy całej sympatii dla „Andżeja”- najlepszym kierowcą
świata jest Loeb i czas bym to ja zaczął komentować z nim F1, dla równowagi
poglądów.
A dla Was: finałowy wyścig X Games z Loebem i Kenem
Blockiem.
W momencie, kiedy na rynku samochodowym debiutują coraz to ładniejsze
pojazdy, poprzeczka w dziedzinie designu zostaje gwałtowi podniesiona do góry i
niestety, niektórzy styliści i projektanci samochodów zostają brutalnie
zweryfikowani pod względem ich talentu. Ostatnio w tym temacie przeczytałem
kilka artykułów, które mówiły właśnie o spodziewanych, lub będących już faktem
debiutów, a które nie do końca oddają wysoki poziom designu ostatnich lat. W
związku z takim stanem rzeczy, postanowiłem zrobić ranking najbrzydszych
samochodów świata. Oczywiście zestawienie jest subiektywne i są w nim
sklasyfikowane zarówno samochody, które zakończyły swoją przygodę na rynkach,
jak i takie, które jeszcze nawet jej nie rozpoczęły, ale dzięki szpiegom możemy
je podziwiać w pełnej okazałości.
Miejsce 10: Opel Adam. Samochód, który już wkrótce
zadebiutuje na rynku, a który prezentuje nowy styl Opla. Nie jestem pewien, czy
ten styl odniesie sukces, bo mi pomysł przesunięcie w dół grilla i na jego
rogach umieszczenie reflektorów nie bardzo się podoba. Nie wróżę mu sukcesu,
tym bardziej, że ma konkurować z dużo ładniejszym (aż się dziwię, że to mówię)
VW Up! Zapomniałem dodać, że auto jeszcze oficjalnie nie debiutowało, a zdjęcia są szpiegowskie- sam się zakradłem.
Oto oficjalne zdjęcia Fiata 500L, który zadebiutował w
Genewie w tym roku. Co do Fiata 500, bardzo go lubię, szczerze powiedziawszy
jest to jeden z poważnych kandydatów na mój samochód przy najbliższej wymianie,
ale 500L…. Daję mu tytuł najbrzydszego samochodu sezonu, choć już u wrót po ten
tytuł stoi Chevrolet Spin.
Filozofia, która sprawdziła się w przypadku MINI, chyba nie
wyjdzie na dobre Fiatowi 500, wprawdzie zdjęcia, które wyciekły jego wersji
crossover są znacznie bardziej pozytywne, o tyle L jest jak rozmienianie
legendy na drobne, w czym Włosi są najlepsi. Pozostaje niesmak na języku, jak w
przypadku niesmacznego piwa.
A jak Wam podoba się ,,Pińćsetka Ly"? Komentujcie!