sobota, 26 września 2015
środa, 19 marca 2014
Back to the future
Volvo, od momentu przejęcie go przez Chińczyków można powiedzieć,
że jest na sinusoidzie. Pierwsze miesiące po wprowadzeniu do sprzedaży XC60 i
S60 V70 mogły wprowadzić nowych właścicieli w euforię, auta sprzedawały się
wręcz wyśmienicie, ich nowoczesny design zupełnie zrywający z dotychczasowym
dość kanciastym i bardzo stonowanym kształtem, został zastąpiony przez płynne
krzywizny, delikatne przetłoczenia, długą maskę i dobrze się z nią komponującą
przestrzenią pasażerką, a wszystko to w stylu trochę nawiązującym do czterodrzwiowych
coupe Mercedesa. Fakt, wszystkie 3 modele były bardzo podobne, tak jakby
brakowało pomysłów, w jaki sposób rozwinąć design tych nowych Volvo. Wszystko zmierzało we właściwym kierunku i Szwedzi mogli być
zadowoleni ze swojej pracy, wprawdzie początki były trudne, ale później szło
lepie. Jeśli chodzi o początki.
Najistotniejszym problemem był system mający wyhamować do
zera samochód, tak by nie dochodziło z winy Volvo do wypadków polegających na
najechaniu na samochód poprzedzający, lub samochód stojący w korku. Niestety
testy w obecności licznych dziennikarzy dowiodły, że Volvo się nie zatrzymuje,
podobne testy zostały też przeprowadzone z rozwinięciem tego systemu, który
miał zapobiegać najechaniu na pieszego. I tu skończyło się fiaskiem, gdyż auto
mimo wielokrotnych prób wjechało w manekiny, później Volvo tłumaczyło się, że
pieszy musi mieć w swoim ubiorze elementy odblaskowe, tak by system był w
stanie zobaczyć pieszego.
czwartek, 20 lutego 2014
Różne, różności
Szok! BMW z napędem na przód
BMW 2 Active Tourer- nowość w ofercie
Bawarczyków, po raz pierwszy oferują rodzinnego vana. Drugą
nowością jest napęd na przednie koła, wprawdzie nie należy się
obawiać tego rozwiązania, bo BMW wbrew pozorom ma doświadczenie w
budowie przednionapędowców. W końcu chwalone pod względem
trakcji MINI, też należy do Niemców i to oni odpowiadają za
opracowanie jego zawieszenia. Pod tym względem fani marki powinni
wziąć głęboki oddech i oswoić się z tym faktem, gdyż BMW
planuje zwiększenie liczby przednionapędowych pojazdów.
Najwięcej kontrowersji budzi design
samochodu, szczególnie w przedniej części. Złośliwcy nazywają
nowe BMW najzwyklejszym w całej gamie. Zarzuca mu się też brak
przysłowiowego zadziora i charyzmy. Co bardziej spostrzegawczy,
zauważyli też, że BMW 2 Active Tourer z profilu przypomina Kię
Carens.
Przełomowe Twingo od Renault
Na tle pierwszego Newsa ta wiadomość
wydaje się równie szokująca. BMW rezygnuje z napędu na tył, a
Renault zaprezentowało właśnie trzecią generację modeli Twingo z
napędem na tył. Pierwsza generacja tego auta, zdefiniowała na nowo
klasę małych miejskich samochodów, poprzez przełomowe
rozplanowanie przestrzeni. Teraz Francuzi po raz kolejny chcą
zdefiniować na nowo ten sam segment.
czwartek, 13 lutego 2014
Cactus ma kolce- ma też jaja!
Wielokrotnie zarzucałem producentom
aut, że ich pojazdy nie mają polotu, finezji, fantazji jakie były
cechami niegdysiejszych aut, tych które weszły do historii motoryzacji,
a pojazdy dziś produkowane są jedynie „produktami
marketingowymi”. W dwóch notkach, „Bo w motoryzacji trzebafantazji” z początku tego roku i we wcześniejszej z 2012 pod
tytułem „Z miłości do samochodu- wścieknij się”, ostro
mówiłem właśnie o takich samochodach i o tym jak kiedyś robiono
motoryzację. Ale będę musiał zweryfikować moją opinię. Jak się
okazuje są jeszcze na świecie producenci aut, którzy ponad target,
przedłożą swoją indywidualną, wizję. W momencie kiedy wydawało
się, że świat musi wyglądać, w każdej kwestii identycznie i że
jedynymi samochodami, które skazane są na sukces są miejskie
crossovery, Citroen zaprezentował model C4 Cactus. Model ten owszem,
jest crossoverem, ale z pewnością nie można mu odmówić
indywidualizmu, finezji, fantazji i oryginalności. Spójrzcie tylko
na to auto, przecież ono wygląda równie futurystycznie, jak jak samochód koncepcyjny. Szerokie listwy na zderzakach i na drzwiach, które w dodatku odróżniają się od lakieru nadwozia, do tego mają dziwny wzór przypominający tabliczkę czekolady, albo folię bąbelkową. Kto by pomyślał,
patrząc na te zdjęcia, że to auto faktycznie jest wersją
produkcyjną, wcześniejszego konceptu.
środa, 29 stycznia 2014
Auto dla Jankiela: Kei Car - Japońskie Cudeńka
Dziś chciałbym poruszyć po raz drugi w historii tego bloga, temat motoryzacyjnego folku, czyli pojazdu, który jest charakterystyczny dla
konkretnego regionu, lub konkretnego kraju. Wcześniej mowa była o Australii i o
samochodach z nadwoziem Ute (jeśli ktoś potrzebuje przypomnienia wystarczy
kliknąć), jednak tym razem mowa będzie o Kei Car.
Są to pojazdy typowo Japońskie, szczegóły skąd jak i gdzie
szczegółowo opisuje Wikipedia, a przybliżając obszerny materiał na tej stronie:
chodzi o małe samochody, o niewielkim litrażu, które poprzez swój design
zapewniają sporo miejsca. I nie chodzi tu jedynie o pojazdy osobowe. Kei carami
mogą być ciężarówki, lekkie dostawczaki, auta miejskie, roadstery a nawet auta
o charakterze sportowym. Tak, tak- dobrze przeczytaliście: niektóre z
Japońskich firm usiłowały wyprodukować auta sportowe mieszczące się w tym
gatunku aut.
Etykiety:
Daihatsu,
Daihatsu Coopen,
Honda,
Honda Freed,
Honda N-WGN,
Japan Garage,
Kei Car,
Mitsubishi,
Mitsubishi eK Space,
Mitsubishi eK Wagon,
Nissan,
Nissan Cube,
Nissan DayZ,
Nissan NV100,
Toyota,
Toyota bB
środa, 22 stycznia 2014
A przeszczep sobie twarz...
Amerykańskie Towarzystwo Chirurgii Rekonstrukcyjnej i Mikronaczyniowej uznało niedawno, że przeprowadzony w Polsce, przeszczep twarzy (notabene pierwszy w Polsce) zasługuje na miano najlepszego na świecie przeszczepu w roku 2013. Gratulacje i największe uznanie dla wybitnych Polskich chirurgów, dumny jestem z tego, że mamy takich specjalistów w Naszym Kraju. Co jeszcze ważniejsze- przeszczepem tym uratowali życie ciężko poranionego człowieka.
To natchnęło mnie do pewnego przemyślenia- również ratując swoje motoryzacyjne życie, niektóre marki postanowiły skorzystać z samochodów innych marek, dopasowując ich produkty do swojej gamy poprzez „przeszczep twarzy”. Takim najbardziej wymownym przykładem jest dla mnie powstanie i sprzedaż w USA Saaba 9-2X. Auto nie było oferowane w Europie a jedynie w Stanach zjednoczonych.
środa, 15 stycznia 2014
Jak cię piszą, tak Cię widzą- czyli krótka rozprawa o zmianach nazw
Jeśli w swojej gamie jakiś producent
samochodów ma pojazd, którego opinia stała się tak nieprzyjemna,
tak zła, że nawet budując nowy model od zera i poprawiając
wszystko, co było możliwe i tak każdy powie: „Nieeeeee stary-
Lagunę, przecież to awaryjne”, wtedy najprościej zamiast walczyć
z narosłym stereotypem, najprościej zmienić nazwę i po kłopocie.
I tak od dawna mówi się o tym, że wspomniana nazwa Laguna zniknie
z rynku, gdyż kojarzy się źle. Laguna utożsamia zarówno wygodę
i komfort, jak i ponadprzeciętną usterkowość, nie do końca
satysfakcjonujące wykończenie i zwykłą upierdliwość
szwankującej elektroniki. I choć powszechnie wiadomo, że nie jest
z nią najgorzej, a część przypadłości to po prostu mit, narosły
wokół tego modelu, faktem jest, że nie było to auto bezawaryjne,
co więcej na opinię taką jaką ma, w pełni sobie Laguna
zasłużyła.
Renault planuje by ten model
zastąpić.......crossoverem, ze względu na to, że tej wielkości
pojazdy sprzedają się dość dobrze, a rynek wręcz szaleje za
crossoverami. Podobny zabieg zastosował Nissan. Gdy zbliżał się
koniec rynkowej kariery Almery, postanowiono zastąpić ją
crossoverem Qashqaiem, wielkość ta same, ale zamiast klasycznego
kompaktu (który w gamie modelowej i tak występował i występuje,
zwie się Tida)- modny pojazd, udający terenówkę, wyżej
zawieszony z modnymi przetłoczeniami na masce. Podobno i Fiata Bravo
ma zastąpić crossover, ale znając refleks Fiata w przypadku
wymiany modeli- nie nastąpi to prędko.
Etykiety:
Asian Garage,
Kia,
Kia Carens,
Kia Cee'd,
Kia Optima,
Kia Picanto,
Kia Rio,
Kia Sorento,
Kia Sportage,
Opel,
Opel Insignia,
Opel Vectra,
Peugeot,
Peugeot 407,
Peugeot 508,
Renault,
Renault Laguna
wtorek, 7 stycznia 2014
Bo do motoryzacji trzeba fantazji
Uściślijmy na wstępie, fantazji
dobrze pojętej. A dlaczego? Często słyszymy, często czytamy
opinie użytkowników i dziennikarzy, którzy to snują coraz to
bardziej odważne wizje wyrwania się z tej korporacyjnej, nudnej i
stonowanej motoryzacji. Efekty tych narzekań- nie ma żadnych
efektów, produkcją i projektowaniem samochodów zajmują się
księgowi, dla których lepszym autem jest VW Jetta, niż Citroen
DS5. Ale spójrzmy prawdzie w oczy, gdyby od początku historii
samochodów wszyscy podchodzili do tego w ten sposób, nigdy nie
rozwinęłaby się F1, NASCAR, oraz takie wybitne marki jak Ferrari,
Alfa Romeo, Lamborghini, więc nie dziwcie się gdy mnie mdli, jak
widzę kolejną prawie niczym się nie różniącą od poprzednika
„nową”generacją Volkswagena Jetty, jakieś nowe Audi z
„przeklejonym” przodem, czy nową Skodę (owszem są modele tych
marek, które i u mnie powodują nutkę ekscytacji, ale o tym innym
razem). Czy naprawdę nie ma już człowieka, który potrafiłby na
przekór wszystkim tworzyć samochody z pasją? Czy na stołkach
prezesów firm samochodowych muszą zasiadać księgowi?
niedziela, 21 kwietnia 2013
Stary niedźwiedź mocno śpi a tu.....puk....puk...Citroen
Niemiecka wielka trójca głośno chrapie pewna zachowania status quo a tu ich terytorium już od dawna dzielą pomiędzy sobą Japończycy (Lexus i Infiniti), Brytyjczycy (odrodzone marki Jaguar, Land Rover), a obecnie do owego grona „rozkrawaczy luksusowego tortu” zaczynają aspirować Włosi (Maserati Ghibli), oraz….uwaga, uwaga….Francuziki (Citroen).
Najlepszym przykładem, że wielka trójca śpi są prezentowane w Szanghaju koncepty Mercedesa i BMW, którymi są małe crossovery jak BMW X4 concept, oraz Mercedes GLA, zbudowany na płycie podłogowej klasy A, a tu proszę bardzo, Citroen bez żadnego kompleksu, bez podchodów na małe crossovery uderza swoim conceptem wprost w BMW X5, Mercedesa ML i Audi Q7.
Ale zacznijmy od Włochów, a konkretnie od Maserati: Ghibli- nazwa znana fanom marki, niegdyś było to duże coupe z silnikiem umieszczonym z przodu, o nietuzinkowym wyglądzie, a w nowej odsłonie jest to sedan i to wielkości BMW 5. Maserati tym samym chce wkroczyć na terytorium najpopularniejszych limuzyn i odebrać konkurentów Mercedesowi E-class, Audi A6, wspomnianemu już BMW 5, oraz Jaguarowi XF, który nadal uchodzi za auto egzotyczne, dla kogoś kto ma styl i ceni sobie też moc, ale i indywidualność, której wielka trójca nie koniecznie jest symbolem.
Etykiety:
Audi,
Audi Q7,
BMW,
BMW X5,
Citroen,
Citroen DS 4x4,
Citroen DS Wild Rubis,
DS-Line,
France Garage,
Italian Garage,
Maserati,
Maserati Ghibli,
Maserati Ghibli 1967,
Maserati Quattroporte,
Mercedes,
Mercedes ML
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
Nie zabijaj Alfy Romeo Fiacie!
Za każdym razem, kiedy widzę informację prasową o zamierzonymi
przez Volkswagen przejęciu Alfy Romeo, mam bardzo mieszane odczucia. Z jednej
strony mówię sobie: „Nie, tylko nie Volkswagen, przecież oni odbijają wszystkie
auta przez klakę, wprawdzie kalka jest inna dla każdej marki, ale przez to
tworzą najnudniejsze i najbardziej przewidywalne auta na świecie”(dla niewierzących
zadanie: rozszyfrujcie wszystkie auta na poniższym zdjęciu).
Z drugiej strony coś
każe mi nie wygłaszać przedwczesnych opinii, bo przecież w grupie VW są też
Lamborghini, Bugatti, Porsche, Bentley a poniekąd to właśnie VW nie dość, że
uratował te marki, które nie mogły odnaleźć się we współczesnym świecie
motoryzacyjnym, to w dodatku przyczynił się do tego, że obecnie przeżywają
prawdziwy renesans. A spójrzmy na obecną Alfę Romeo: koncern Fiata nie ma na
nią żadnego pomysłu! Ok, świetnie się sprzedał model 8C Competizione, ale w
sprzedaży samochodów zarabia się głównie na rynku dla zwykłych ludzi, nie autami limitowanymi w dodatku w ilości pięciuset sztuk- toż to koszty opracowania takiego auta są
znacznie droższe, niż jakiejkolwiek masówki. A jakie modele oferuje Alfa Romeo,
obecnie MiTo i Giuliettę, oraz nie jestem pewien, ale prawdopodobnie również
159. Na dniach ogłoszono też cennik 4C.
piątek, 12 kwietnia 2013
BeBop metodą na ratunek Renault?
Ludzie w Renault są idiotami! Nic innego mi go głowy nie przychodzi! Sprzedaż im spada, Laguna się nie sprzedaje, Koleos też nie, Megane nie tak jak zakładali, Twingo leży i kwiczy. Jedynie ostatnio Clio podźwignęło wyniki finansowe, a francuzi idą za ciosę i odnawiają całą gamę utrzymując podobną stylistykę. Po nieudanych modelach takich jak VelSatis (umówmy się, był on porażką- absolutnie i nie podważalnie, a już to, co ja o nim sądzę niech pozostanie moją tajemnicą), oraz Avantimie, przydałby się tej Francuskiej marce jakiś zastrzyk w postaci, dwóch, trzech rewelacyjnie się sprzedających modeli. A tu się okazuje, że w momencie debiutu Kangoo drugiej generacji panowie w Renault znowu sobie popłynęli i wymyślili, że na bazie tego dostawczaka będą budowali samochód mogący konkurować z Citroenem DS3, albo Fiatem 500. Jednak jakoś im to nie wyszło w efekcie, czego powstało Kangoo BeBop, które wygląda raczej jak konkurent Seicento Brush, albo Opla Agili nJoy.
środa, 10 kwietnia 2013
wtorek, 9 kwietnia 2013
3986 KM w jednej notce, czyli historia o tym, jak McLaren stworzył samochód...i konkurencja też!
UWAGA! W notce występują najgorętsze nazwy ostatniego sezonu! Przed przeczytaniem radzimy sprawdzić wytrzymałość serca, podniesione ciśnienie gwarantowane!
Czy to, że ktoś ma muskuły w naszych czasach robi wrażenie?
Możliwe, ale nie na wszystkich. Czy to, że auto ma ponad 900 KM robi na fanach
motoryzacji wrażenie? Owszem! Ale co jeśli, design samochodu mówi coś zupełnie
innego? Wręcz sugeruje: „cześć jestem jakąś tam polską firmą chcącą
wyprodukować super samochód”. Brak mu muskułów, brak powiedzenia: hej…jestem
szybki, mocny i wiem, co tu robię. Nie
mówię, żeby było to ostentacyjne. Taki samochód powinien być i elegancki i
muskularny, ale nie może wyglądać jak rozjechana żaba na asfalcie, a tak jest w
przypadku McLarena P1.
sobota, 30 marca 2013
Smutek...
Kiedy zobaczyłem po raz pierwszy samochód, o którym będzie
mowa, pomyślałem sobie: ,,Może dobrze, że nie wszedł do produkcji, bo byłby
gwoździem do trumny Saaba”, ale teraz tę pewność zmąciło trochę pojawienie się
BMW 3GT na rynku. A o jakim samochodzie mowa? O zaprezentowanym właśnie,
następcy Saaba 9-3, który miał uratować Szwedzką markę od bankructwa, a który
to nie doczekał się premiery, w trakcie życia owej marki. Na samym początku
kilka uściśleń- Saab żyje, prawa do nazwy i spuścizny po marce przejęli Chińczycy,
jak łatwo się domyślać. Niestety nie mają oni praw do logo z gryfem, które Saab
dzielił od lat ze Scanią, a ta jest obecnie własnością koncernu Volkswagena i
to właśnie Chińczycy ujawnili zdjęcia opracowywanego pod koniec żywota Saaba
(tego prawdziwego) modelu 9-3, skąd to wiadomo? Przez brak właśnie logo- jest
jedynie charakterystyczny napis SAAB. Jako ciekawostkę, nadmienię również, że
model 9-3 będzie produkowany w Chinach, w dodatku z silnikiem….elektryczny.
Stylistyka się nie zmieniła, ale będzie to generacja, którą znamy z naszych
ulic i która mimo upływu czasu, nadal wygląda całkiem nieźle. I tu pojawia się
moja wątpliwość, bo następca 9-3 miał mieć nadwozie hatchback, podobne nadwozie
miała pierwsza generacja dziewięć-trójki i było to od lat charakterystyczne nadwozie tego skandynawskiego producenta. Określano ja mianem coupe-kombi,
jednak w segmencie, o którym mówimy, takie auta nie cieszą się popularnością, stąd dziwi ryzykowne posunięcie marki, która w owym czasie stała nad przepaścią bankructwa. Czyżby tym modelem chcieli zrobić krok w przód, krok w przepaść?
wtorek, 26 marca 2013
Fun, Fun, Fun. Auto dla zabawy!
Każdy uwielbia, kiedy samochód sprawia przyjemność. Jedni uwielbiają szybko pokonywać zakręty i wtedy doceniają świetną trakcję, brak pod, lub nadsterowności, niski środek ciężkości, inni uwielbiają nowinki technicznie, nawigacje, radary zmuszające samochód do hamowania przed przeszkodami na drodze, asystentów cofania, lub jak w najnowszym MINI system przyznający punkty za dobre pokonywanie zakrętów, lub po prostu bycie fajnym. Jeszcze inni uwielbiają, kiedy samochód jest pojemny, a ja coraz częściej doceniam samochód wtedy, kiedy jest wszechstronny i nie chodzi tu o wszechstronność ujętą w kwestii pojemności bagażniki, lub możliwości aranżacji wnętrza, a raczej chodzi mi o to, by można używać samochód w każdych warunkach czy to pogody, czy to drogowych. I na tym można by zakończyć mój wpis, bo przecież, czy jest jakiś problem by znaleźć taki samochód, by wybrać spośród wielu samochodów reklamowanych, jako przyjaciele „miejskiej dżungli”? Nie! Przecież są na rynku auta pokroju Nissana Quaschqaia, Forda Kugi, albo Suzuki SX4 i wiele, wiele innych, ale czy tak naprawdę można byłoby je wykorzystać np. na polnej drodze, która rozmarzła po ostrej zimie? Albo na drodze, na której utworzyły się zaspy? Pewnie można by spróbować, ale zastanówmy się, czy przejechalibyśmy nimi przez orankę na polu? Nie bardzo! Dlaczego? Dla tego, że są zbyt drogie, zbytnio ich szkoda, a co więcej po prostu często nie są one wyposażone w napęd na cztery koła, a nie wspomnę już o takim czymś, co nazywa się blokadą mechanizmu różnicowego (dla osób, które nie wiedzą, do czego to służy, ani co to jest i z czym to się je, zapraszam do linku do Wikipedii), ale mam na to radę. Niedawno przypomniałem sobie o tym samochodzie i chciałbym się nim zająć, to Fiat Panda Cross 4x4.
czwartek, 21 lutego 2013
Z inicjatywy koncernu Volkswagen...
Odrobina przyjemności i zabawy jeszcze nikomu nie zaszkodziła :]
wtorek, 19 lutego 2013
I stało się!
Dotychczas fascynowaliśmy się różnymi
markami samochodów, ale nigdy nie Chińskimi markami. Wystarczy powiedzieć, że
jeszcze 20 lat temu Chiny praktycznie nie miały żadnej marki. Później miały
samochody z blachy cieńszej od papieru do drukarki, które udawały znane modele
ze starego kontynentu, oraz ze stanów zjednoczonych i były w dodatku bardzo
niebezpieczne, a teraz ku mojemu zaskoczeniu piszę notkę o czymś, co powstało
przy udziale kapitału i technologii Chińskiej. A mowa tu o marce Qoros, która
jest kooperacją Izraelsko-chińską i która dobija się do rynku Europejskiego,
ale co ciekawe, auta zaprezentowane przez tą markę wyglądają…bardzo ładnie. Co więcej, są zgrabnie i nie można im zarzucić, że naśladują kogoś, jak to chińska motoryzacja
miała w zwyczaju, a w dodatku Qorosy
wypracowują swój indywidualny styl, który mi oglądając pierwsze zdjęcia się
podoba. I to jest zdumiewające!


Za design samochodów tej izraelsko-chińskiej marki
odpowiedzialny jest człowiek który stworzył projekt pierwszej generacji (BMW)
MINI. Samochody wyglądają na ukończone i przemyślane, bo wcześniejsze projekty Chińskie wyglądały trochę jak zabawki ze straganu, odlane z plastiku karykatury samochodów, natomiast, to wygląda całkiem zgrabnie.
Qoros zaprezentował 3 auta. Sedana, kombi, oraz hatchbacka, o
podwyższonym nadwoziu i z napędem wszystkich kół. Ten ostatni wykorzystuje
silnik spalinowy, by napędzać przednie koła i silniki elektryczne do napędu
tylnej osi. Zaskakujące jest to, że Chiny w okresie 20 lat potrafiły zbudować
coś, co wygląda tak, nie mając wcześniej żadnego zaplecza motoryzacyjnego.
Europie i Stanom dojście do obecnego poziomu zajęło prawie 100 lat, na tym tle Koreańczycy wydawali się dotychczas, niezwykle szybcy i zdeterminowani, a ostatnio Hyundaye i Kie podbijają świat kiedy jeszcze jakiś czas temu śmiano
się z nich.
A teraz pomyślmy, jeśli Chiny w 20 lat zbudowały Qorosa, to
co będzie za kolejnych 20? Obawiam się, że niedługo będziemy się podniecali w
większości Chińskimi wozami, a Europejczycy będą jedynie uzupełnieniem gamy ich
aut na rynku.
wtorek, 29 stycznia 2013
20 000 PLN na samochód? Mateusz wybiera:
Zgadzam się z Runnerem, który na hasło 20 tys. PLNów
powiedział, że nie chodzi o auto idealne, a o samochód, który Tobie właśnie, w
tym momencie odpowiada (to nie jest cytat, a moja luźna interpretacja jego
słów). Segment samochodów używanych w cenie ok 20 tys. zł jest jednym z najpopularniejszych
i równocześnie najliczniejszych na rynku, a przede wszystkim jednym z
najbardziej przystępnych cenowo dla klientów. Dlaczego? Bo można w nim wybierać
i spotkać najróżniejsze pojazdy, nowsze starsze, sedany, kombi, sportowe coupe.
Za 20 tys. zł można już kupić używane MINI, pierwszej generacji od BMW. Ale nie
o tym samochodzie chciałbym napisać. Moją obecną potrzebą, oraz moim kryterium
w tym momencie życia, w którym się znajduję jest wszechstronność auta. Dlatego
poleciałbym auto ze wszech miar wszechstronne, przestronne i praktyczne: Land Rovera Discovery II, produkowanego w latach 1999- 2004.
KOMFORT:
Podstawową zaletą tego samochodu jest to, że ma klasyczny
napęd na 4 koła, reduktor i REALNE a nie, urojone właściwości terenowe.
Sam samochód wizualnie nie różni się w znaczącym stopniu od
swojego poprzednika Discovery pierwszej generacji, ale to wszystko tylko
pozory. W rzeczywistości jego nadwozie wydłużyło się o 18 cm, a mechaniczna
blokada centralnego dyferencjału zastąpiona została elektronicznymi pomocnikami.
Co istotne to fakt, że nie pogorszyły one zdolności terenowych samochodu.
piątek, 25 stycznia 2013
Motoryzacyjny dowcip
A Wy do jakiego samochodu byście w życiu nie wsiedli? Czekam na komentarze!
(obrazek wykopany na jebzdzidy.pl)
(obrazek wykopany na jebzdzidy.pl)
wtorek, 22 stycznia 2013
Nuuuuuuda
Patrzę na nową Corvettę i......cóż nuda, nuda. nuda. Ktoś napisał że zbyt dużo czerpie z nowego Dodga SRT Vipera, wystarczy popatrzeć, szczególnie od frontu i z półprofilu i....trudno temu zaprzeczyć. Jednak patrząc na nowe reflektory Corvette, można też doszukać się podobieństwa do tych stosowanych w obecnych Ferrari, szczególnie tych z F12 Berlinetta. A zresztą- sami popatrzcie i oceńcie: przewrażliwienie, czy może faktycznie coś w tym jest?
Subskrybuj:
Posty (Atom)































